Długo oczekiwany początek sezonu na Węgierskim torze Hungaroring jak zwykle przebiegł w gorącej atmosferze, to za sprawą słonecznej pogody i emocji na torze. Mamy dla Was dziś wypowiedź Kamila Raczkowskiego. Mistrza Polski Pucharu KIA Lotos Cup z sezonu 2009, który na pierwszej rundzie 2010 udowodnił, że nie spoczywa na laurach i w 2010 również ma zamiar ostro walczyć.
Kamil Raczkowski: Do rywalizacji w tegorocznych zmaganiach pucharu Kia cee’d przystąpiłem jako obrońca tytułu Mistrza Polski z poprzedniego sezonu. Fakt ten nie sprawiał, iż czułem się komfortowo, ponieważ miałem świadomość wiszącej nade mną presji zwycięstwa . Na szczęście atmosfera wśród zawodników pucharu jest zdecydowanie koleżeńska i sympatyczna co pozwala na rozluźnienie. Jednak sielanka kończy się już po założeniu kasku i zajęciu pozycji za kierownicą. Koledzy z toru i poza nim Maciek Ostoja-Chyżyński, Michał Kijanka i Kuba Chmiel stają się najgroźniejszymi rywalami, którzy usiłują tak samo jak ja wygrać każdy z wyścigów.
Kwalifikacje okazały się dość krótkie, każdy z zawodników po przejechaniu dwóch pomiarowych okrążeń zjeżdżał do depo z powodu zbyt wysokiej temperatury opon i braku możliwości poprawy swojego rezultatu. Mnie najszybciej udało się pokonać okrążenie toru i z czasem 2:18,077 wygrałem kwalifikacje.
Pierwszy wyścig dla mnie był wyjątkowo spokojny. Po wygraniu startu sukcesywnie powiększałem przewagę nad konkurencją i do linii mety dotarłem jako pierwszy.
Start do drugiego wyścigu odbył się według nowych zasad czyli pierwszych sześciu zawodników z pierwszego wyścigu startuje w odwróconej kolejności. W tym wypadku zacząłem zmagania na szóstej pozycji. Po pierwszym okrążeniu byłem już trzeci, a parę okrążeń później przebiłem się na czoło stawki. Drugi wyścig także okazał się dla mnie szczęśliwy, tym samym wywiozłem z Hungaroringu komplet 100 punktów i pozycję lidera w klasyfikacji sezonu. Był to dla mnie ósmy wyścig w karierze na węgierskim torze i ósmy wygrany co daje 100% skuteczności.
Chciałbym podziękować wszystkim, którzy przyczynili się do mojego sukcesu, przede wszystkim Józkowi Majrowskiemu całemu Waab Garaże, rodzinie, kibicom, znajomym z grupy ScyZZor oraz sponsorom: marce KAGER i miastu KIELCE.






Brawo. Tak trzymaj!