Od dawana wiadomo iż do wygrywania wyścigów na dystansie ¼ mili, jest potrzebna duża moc i niska masa samochodu. Prezentowane Suzuki jest tego najlepszym dowodem. Na początku było to seryjne Suzuki Swift mk1 GTI z 1.3 pod maska. Silnik ten zasłynął z podatności na modyfikacje, więc był znakomitą baza do budowy samochodu pod kątem wyścigów. Paweł postawił przed sobą ambitny cel, do którego chciał dążyć wszelkimi siłami. Mieć najszybszego Swifta na świecie. By to osiągnąć, konieczne było zbudowanie samochodu prawie od nowa, ale to dla pasjonatów tego sportu żaden problem. Na początku zabrano się za modyfikacje jednostki napędowej. Seryjnie Suzuki było wyposażone w blok G13B, który pozostał bez zmian. Zmianie uległa tylko pojemność, poprzez zastosowanie kutych tłoków od hondy 1.6, zwiększono ją do 1342 cm3. Do tego sprowadzono z USA kute, odelżone i wypolerowane na lustro korby. By wszystko razem zagrało seryjny wał zastąpiono kutym i specjalnie wzmocnionym odpowiednikiem.
Głowica także została przygotowana bez kompromisów.Zostały wypolerowane i powiększone kanały, seryjne zawory zastąpiono większymi, pochodzącymi z BMW. Komora spalania została poprawiona i przystosowana do nowych tłoków. Całości dopełniły wałki przygotowane przez firmę Henrich Tuning z Wrocławia. Pozwoliły one kręcić się do ponad 10 tysięcy obrotów. By dostarczyć odpowiednią ilość powietrza do silnika zastosowano 4 przepustnice pochodzące z motocykla. O odpowiednia dawkę paliwa dbają dwie niezależne listwy paliwowe. Układu wydechowego także nie ominęły zmiany. Pojawił się kolektor 4-1 i całkowicie przelotowy wydech. Po tych wszystkich modyfikacjach trzeba było zadbać o przeniesienie mocy na asfalt. Tu z pomocą przyszła firma „Naprawa skrzyń biegów” Roberta Zagwojskiego z Wrocławia. Seryjne przełożenia zostały wymienione na krótsze, co ma pozwolić w pełni wykorzystać potencjał silnika.
Prócz tych modyfikacji pojawiła się 100% szpera. Elektronikę silnika zmodyfikował Krzysztof Sereda z Wrocławia (www.wynalazek.pl), obecnie oryginalny komputer wspomagany jest przez Ecumaster i elektronikę autorstwa Krzysztofa Seredy. Pozostaje chyba najważniejsze podać moc tego samochodu. A jest ona naprawdę okazała, oscyluje bowiem w granicach 180 koni i 180 niutonometrów. Same modyfikacje mechaniki i elektroniki nie pozwalają od razu zajmować pierwszych miejsc podczas zawodów. Więc było trzeba zadbać o resztę czynników wspierających wygrywanie. Jednym z nich była masa samochodu. Seryjny Swift mk1 sam w sobie nie waży dużo, ale w wyścigach na ¼ mili jego seryjna masa to zdecydowanie za dużo.
Postanowiono więc przeprowadzić kurację odchudzającą. Na początek pozbyto się z wnętrza samochodu, całej tapicerki pozostawiając tylko deskę. Kolejnym etapem było przygotowanie lekkich elementów karoserii samochodu, tak wymieniono przednie błotniki, maskę, klapę i przedni zderzak. Na koniec większość szyb została zastąpiona lekkimi odpowiednikami wykonanymi z poliwęglanu. Tak przygotowanym samochodem Paweł w sezonie 2008 z każdych zawodów wracał z miejscem na podium, w tym 17 razy na najwyższym miejscu. Największym sukcesem było podwójne zwycięstwo w Tokol podczas ostatniej eliminacji mistrzostw Węgier. Najlepszy czas sezonu padł właśnie tam, 13,114 sekundy okazało się rekordem Węgier w klasie. Wszyscy znają powiedzenie „apetyt rośnie w miarę jedzenia”, nie inaczej jest w Pawła przypadku. Teraz chce uzyskiwać czasy z 12 z przodu.










