Saxo Hayabusa, czyli mega projekt z Polski!

minidsc_8040Jeśli powiem Citroen Saxo, pewnie pomyślicie o małym samochodziku, którym sąsiadka jeździ co dzień do pracy. Jeśli powiem zmodyfikowany Citroen Saxo, w wyobraźni pojawi Wam się to samo miejskie autko, tyle że na 17 calowych felgach, z lakierem kameleon, szerokimi zderzakami, pokaźnym Car Audio i marnym silnikiem… Oto dwa obrazy Saxo. Jeden z Polski, a drugi z jego ojczyzny – Francji. Na szczęście my o takich wozach nie piszemy. Egzemplarz małego francuza, który mamy przyjemność Wam przedstawić to namacalna definicja słowa „masakra”!

Z czym tak naprawdę mamy do czynienia. Mały, wściekły mieszczuch, który nie ma silnika pod maską… Citroen Saxo, z silnikiem od motocykla Hayabusa. Nudziarze powiedzą pewnie „Eee… A po co to komu… Nie lepiej kupić M3? Albo Subaru Imprezę GT?”. Może i łatwiej, ale na pewno nie lepiej. Proste rozwiązania są dobre, ale te niecodzienne zawsze dają dwa razy tyle emocji. Właściciel opisywanego wozu od zawsze pasjonował się motoryzacją. Ma już w garażu Lancera Evo. Teraz myślał nad bezkompromisowym samochodem, który będzie wyjątkowy a zarazem konkurencyjny właśnie z Mitsubishi Evo czy Subaru Imprezą. Poza tym powodów było wiele, między innymi stosunek mocy i ogólnej frajdy z jazdy do poniesionych kosztów. Stosunek mocy do masy to także doskonała strona wozu, no i przede wszystkim kłowa, sekwencyjna skrzynia biegów.
Z zewnątrz wóz wygląda jak seryjne srebrne Saxo VTS. Jeśli podejdziemy bliżej i zerkniemy przez szybę, w środku jest jedynie zestaw niezbędnych elementów wnętrza. Dwa fotele Sabelt, kierownica OMP i niezbędne zegary. Nie ma nawet kawałka deski rozdzielczej, czy jakiejkolwiek tapicerki. Za przednimi fotelami znajduje się blaszana przegroda. To właśnie za nią umieszczono silnik z motocykla Suzuki Hayabusa. Zamiast pod maską, jest on właśnie z tyłu. W bagażniku. Jest to jednostka w pełni seryjna, deklarująca się mocą około 200 KM i momentem 154 Nm. Pojazd przyspiesza do setki w granicach 4 sekund. Prędkość maksymalna podawana przez właściciela to 220 km/h (zmierzone sprzętem GPS).dsc_8220

Saxo to z założenia przednionapędówka. W tym przypadku moc przekazywana jest na koła tylne, dlatego też wszystko musiało zostać zbudowane praktycznie od początku. Skrzynia biegów to element seryjny Hayabusy. Napęd przenoszony jest za pomocą łańcucha. Do tego mechanizm różnicowy z wewnętrznym smarowaniem, szpera wiskotyczna i wszystko działa jak najbardziej prawidłowo. Zawieszenie jest customowe, na unibalach. Wydech również custom. Pod maską nie ma nawet śladu po seryjnej jednostce Citroena. Było więc miejsce na bak i akumulator. Po pierwsze komora silnika nie świeci pustkami, a po drugie wpływa to pozytywnie na rozłożenie środka ciężkości.
Wszystkie prace wykonane zostały w warsztacie Motoklinika z Częstochowy. Wszystko zaczęło się w listopadzie 2008 i na chwilę obecną samochód jest w pełni sprawny, kilka razy był już na Torze i nie sprawia żadnych większych kłopotów. Podczas budowy naturalnie trafiały się drobne problemy, ale właściciel auta – Paweł Dziewiątkowski mówi z uśmiechem: „Już o nich nie pamiętam:)”dsc_8008
Czy było warto planować i rozwiązywać kolejne zagadki podczas budowania praktycznie od nowa całego tylnego zawieszenia, układu przeniesienia napędu i innych elementów małego potwora? Na pewno tak! Wóz jest szybki, niepozorny, głośny i daje masę frajdy. Nie da się ukryć, że przy okazji jest dość trudny w prowadzeniu, ze względu na niską masę, spory zapas mocy i to, że auto jest po prostu krótkie.

Czy można Saxo Hayabusę porównać do jakiegoś innego auta? Chyba niełatwo, bo takie szalone projekty nie zdarzają się często. Fakt jest jeden – ten samochód to po prostu wściekła bestia w skórze małego miejskiego mieszczucha… I właśnie to uwielbiamy! Co ciekawe, samochód niedługo będzie na sprzedaż. Z pełną odpowiedzialnością polecamy czatować na ogłoszenie i długo nie zastanawiać się nad kupnem:)

Tekst/Foto: Michał Kwapis



About Michał Kwapis