Fani tego co niskie, szerokie, błyszczące i najczęściej japońskie doskonale kojarzą „fatlace” naklejone na zderzaku, klapie czy jakiejkolwiek innej części auta. Tym razem przedstawiamy czarne Evo, które do sesji foto ma wspomniane wcześniej „fatlace” dumnie widniejące zamiast tablicy rejestracyjnej. 400 koni, napęd na cztery koła… Wszystko fajnie, ale nie do końca o to tu chodzi. Przedstawione przez nas zdjęcia pokazują, że poczciwy misiek to nie tylko chłosta na pojeżdżawkach, może też być świetnym wozem do bulwarowego lansu.Felgi CCW LM20, a na nich 225/35/18 chyba to od razu wpada w oko, do tego gleba, jak gleba to i nietrudno o negatyw… Nie będziemy się rozpisywać nad zderzakami, intercoolerami i resztą gadżetów. Popatrzcie na zdjęcia i napawajcie się tym autem, bo osiągi i tak mają małe znaczenie, gdy na fotach samochód dostojnie leży i błyszczy.
Foto: stancenation.com
Tekst: Michał Kwapis




